niedziela, 25 maja 2014

Wyniki konkursu na one shota :)

Zacznę od tego, że Chciałybyśmy was strasznie, ale to strasznie przeprosić za to, że nie było wcześniej wyników, a o rozdziale nie wspomnę... Jest koniec roku szkolnego, cały czas jestem na etapie poprawiania ocen, Patrycja pewnie też. 
Dobra wracając :D

O to wyniki konkursy na one shota:

Wszystkie one shoty wstawimy w zakładce "Konkursy", oczywiście jeśli  autorki wyrażą zgodę:) 

WSZYSTKIM UCZESTNICZKĄ SERDECZNIE GRATULUJEMY!

czwartek, 15 maja 2014

-

Hejka, to my... niestety nie z rozdziałem, ale spokojnie. Pojawi sie on nie długo. Teraz piszemy w sprawie konkursu. Doszłyśmy do wniosku, ze dałyśmy wam mało czasu wiec przedłużamy go do niedzieli. 
Mamy nadzieje, że dostaniemy jeszcze one shoty. Dziękujemy za uwagę. 


Trzymajcie sie ciepło Pysiek i Renia 

czwartek, 8 maja 2014

Rozdział 84

~Ross~
-Riiiiikeeer!! - Zawołałem. Co tu się dzieje?! To jakaś ukryta kamera czy co?
-Co się drzesz miałeś iść tylko po dokumenty.- Mówił przechodząc przez przedpokój. Po chwili wszedł do salonu i wyglądał tragicznie. W oczach zazdrość i nienawiść. Twarz przybrała kolor czerwony. Wow ja też tak wyglądam?!
-Rocky, Ell i Ryland!! Do mnie, ale już! - Wściekły blondyn zaczął wrzeszczeć i razem zabijaliśmy striptizerów wzrokiem. Dziewczyny stały zdezorientowane, dopiero teraz zwróciłem uwagę na ich strój. Wyglądały seksownie, ale powinny tak wyglądać dla nas, a nie dla nich. Ci faceci stali i patrzyli się na nas z głupim uśmieszkiem? Ooo ja im dam zaraz uśmiech!! Gdy moi bracia i przyjaciel uhahani wpadli do salonu już po sekundzie wyglądali tak jak ja i Riker.
-Panowie spokojnie! Nie dajmy się zwariować. -  Bronić zaczął się ten młodszy.
-Dokładnie. Ta piękna i seksowna dama ma dziś wieczór panieński, więc chciała zaszaleć, a jej boska i podniecająca siostra wraz z takimi samymi przyjaciółkami jej w tym pomagały. -po tych słowach Riker wyglądał jeszcze gorzej, a mną telepało.  Złapaliśmy z bratem tych debili za ręce i nie zważając na to, że są w samych majtkach wywaliliśmy ich na ulice. Po chwili wybiegł za nami Ellington krzycząc "zabierać to! My mamy własne i lepsze zabawki" i rzucił w nich kajdankami, sztucznymi penisami, biczami.
Ygh, aż mnie Ciary przeszły jak sobie pomyśle, że Laura to dotykała, albo, że macała... ich!
Zaraz po Ratliffie wylecieli Rocky i Ryland rzucając w nich ich ubraniami. Weszliśmy do domu, a dziewczyny zamyślone siedziały na kanapie.
-Laura możemy pogadać? - Wywarczałem, a dziewczyna lekko przytaknęła. Widziałem, że pozostali proszą o to samo. Weszliśmy do pokoju, dziewczyna usiadła na łóżko, a ja zamknąłem drzwi na klucz.
-Co tu się działo?! Co?!
-Czego się drzesz? Był wieczór panieński nie? -Zapytała jakby to było oczywiste.
-Tak, ale ze striptizerami? Kochanie to nie fer nie uważasz?
-A, co miałam zrobić? To tylko jedna noc i fajnie było tak popatrzeć. Ty mi tak nie tańczysz.
- oooo. No to będzie trzeba coś z tym zrobić, A chcesz, żebym tańczył? Jak chcesz to mogę, ale tylko Tobie, bo wiesz, co tu ukrywać jestem boski. - Powiedziałem oczywistym głosem, a moja ukochana wybuchła śmiechem.
-Tak, masz racje. Jesteś boski. -Wstała i namiętnie mnie pocałowała. Złapałem ją za pośladki i podniosłem ją tak, że oplątała mnie nogami w pasie. Całowaliśmy się tak, a nasze ręce błądziły po ciele tej drugiej osoby. Najchętniej pozbyłbym się teraz z niej tej halki i bielizny, ale niestety nie mogę. Dla mojego słoneczka wszystko. Oderwaliśmy się od siebie by zaczerpnąć powietrza, którego zapas w płucach się wyczerpał.
-I jak Ty chcesz, żebym pościł, skoro jesteś w takim skąpym i seksownym ubranku, a do tego całujesz mnie i macasz swoimi maleńkimi rączkami po całym ciele? - Zapytałem z udawanym uśmiechem, a dziewczyna tylko cmoknęła mnie jeszcze w policzek i wyszła z pokoju. Poszedłem za nią i juz po sekundzie byliśmy w salonie, gdzie znajdowali się wszyscy. I wszystkie pary się całowały? Co jest, dziewczyny miały jakąś zmowę?
-Skoro dziewczyny skończyły swój wieczorek panieński, a my je nie zostawimy same, co oznacza, że nie wrócimy do klubu. Zarządzam wieczorek panieńsko-kawalerski. –Powiedział Rocky
-Rocky dobrze kombinuje. Nie mam zamiaru już zostawiać Lau. Co to, to nie.
-Tak oczywiście, zakończyłyśmy go. -Prychnęła Paula.
-Wierze kochanie, że zrobiłyście to dla nas. - Rocky i ten jego głupi uśmieszek.
-No to, co robimy?- Laura siedziała moich kolanach i co rusz się wierciła. Nie powiem, trochę mnie tym podniecała.
-Może zagrajmy w butelkę? - Ryland podrzucił pomysł.
-Ok. Bedzie fajnie.-Dziewczyny zaśmiały się, a my jak to faceci, przytulaliśmy nasze miłości. Usiedliśmy na dywanie. Nie wiem, czemu, ale Lau chciała siedzieć mi pomiędzy nogami, oczywiście mi to nie przeszkadzało. Brunetka usadowiła się wygodnie i oparła o mój tors. Vanessa zakręciła i butelka poszła w ruch. Wypadło na nas.
-Ross pytanie do Ciebie. Co robiliście tam w klubie?
-Ymmm... No wiesz... Bawiliśmy się, tak!
-To nie jest precyzyjna odpowiedz kochanie. - Laura popatrzyła na mnie i swoja rączkę zacisnęła na moim przyjacielu.
-Oooohhh..- Zawyłem, zrobiło mi Się gorąco. Wszyscy popatrzyli na mnie jak na debila, a brunetka chichotała zwycięsko.
-Oooh no Van. Nie wiele, bo jak wiesz, zapomnieliśmy dokumentów. Wypiliśmy po drinku, zatańczyliśmy parę razy, ale gdy chcieliśmy kolejnego drinka ochrona uznała, że jesteśmy za młodzi, kazali pokazać dowód. -Mówiłem sapiąc gdyż Lau z każdą chwilą coraz bardziej mnie podniecała. Dziewczyna zakręciła za mnie butelka i wypadło na Monikę.
-Jak się bawiłyście tutaj?- Zapytałem jej gdyż wiedziałem, że moja dziewczyna nie powie mi całej prawdy.
-Bawiłyśmy się świetnie.
-Ale nie o to mi chodziło... Chodziło, jak, czyli, w jaki sposób. -Zacząłem prostować.
-Przykro mi Ross, ale nie sprecyzowałeś pytania.
-Ygh no dobra! - Powiedziałem zrezygnowany. Graliśmy tak jeszcze dosyć długo, a Laura, co chwile starała się mnie podniecić. Spryciula wiedziała, co robić. Nie wytrzymując już zacząłem całować ja po szyi. To, ze cichutko pomrukiwała dawało mi jeszcze większą satysfakcje.
-Nieeeee błagam, tylko nie przy ludziach. - Krzyknął Riker zasłaniając sobie oczy.
- A co zazdrościsz braciszku? - Delly rzuciła zaczepkę, przytulając się do Ratliffa. Jednak ja zauważyłem coś...
-E! Ellington łapki na północ od równika! A najlepiej przy sobie! - Zaśmiałem się, gdyż brunet macał moją siostrę.
-Braciszku to samo mogę powiedzieć Laurze.- Rydel zaśmiała się i puściła mi oczko, a ja się zarumieniłem. Prawda Laura, była złośliwa i wiedziałem, że dotyka mnie TAM tylko po to, żeby mięć satysfakcje. Nie wiem, po co! Przecież dobrze wie jak na mnie działa samym wygładem, a to, ze jest tak ubrana i jeszcze mnie obmacuje wcale nie pomaga.
-Ludzie, jest trzecia w nocy. Nie wiem jak wy, ale ja idę spać. - Mówiłem trzymając Lau za ręce.
-Masz racje Ross, chodźmy spać wszyscy. –Na szczęście Vanessa mnie poparła i już po chwili wszyscy rozeszliśmy się do pokoi. Razem z Laura weszliśmy do siebie, a ja od razu rzuciłem sie na łóżko.
-Kotku idź się umyć i nasmaruje Cię maścią na te nieszczęsne siniaki. - Powiedziała brunetka szukając czegoś w szafie.
-Lau, uwierz poradzę sobie. - Tak jak powiedziała poszedłem do tej łazienki, ale po drodze jeszcze dźgnąłem dziewczynę i ze śmiechem wbiegłem do "pokoju czystości".
Po paru minutach wyszedłem w samych bokserkach. Popatrzyłem na Laurę, a ta gestem pokazała mi, że mam się położyć, tak tez zrobiłem. Dziewczyna ukucnęła obok mnie i delikatnie zaczęła wmasowywać lek w moje ciało.
-Hahaha- zaśmiałem się, co zwróciło uwagę mojej dziewczyny
-Co Cię śmieszy?
-Łaskoczesz mnie kochanie. Już wystarczy. Teraz najlepszym lekiem będziesz Ty. -Po tych słowach złapałem ją za biodra i przyciągnąłem do siebie, sprawiając, że dziewczyna wylądowała na moim torsie. Nie czekając długo wpiłem się w jej mięciutkie i słodkie usteczka. Achhhhh to jest dopiero lekarstwo, a nie jakieś maści.
-Kocham Cie!- Wyszeptałem i znów chciałem pocałować Laurę, ale ta odsunęła się i dłonią zatkała mi usta.
-Szyyyt! Słyszysz?- Zapytała, a ja wytężyłem swój słuch
-Hahahahahha!- Wybuchliśmy razem śmiechem.
-No słyszę, że Twój brat i moja siostra szaleją. - Dziewczyna nie mogła opanować śmiech
-Co się śmiejesz? Mogą. Dziecka nie ma, maja pewność, że pewnie wszyscy śpią. Ja też bym chciał, a szczególnie dzisiaj jak usiłowałaś mnie złamać. - Wygiąłem usta w podkówkę, ale nie wytrzymałem długo i wybuchłem śmiechem.
-Po pierwsze nie możemy. Po drugie jedna para uprawiająca sex wystarczy. Po trzecie chciałam sprawdzić jak długo wytrzymasz kochanie.- Dziewczyna ostatni raz mnie pocałowała, zeszła ze mnie i położyła się obok, kładąc swoją główkę na mojej klatce piersiowej.
-Dobranoc Rossy. - Wymruczała śpiąca
i cmoknęła mnie w pierś.
-Dobranoc Kochanie. - ja również cmoknąłem ja... W główkę, ale zasnąć nie mogłem, przez dźwięki dobiegające z sypialni obok. Hymmm ciekawe czy coś rozwala? Hahah znając Rikera na pewno. Zamknąłem oczy i wtuliłem się w mój skarb, zaraz po tym przyszedł błogi sen. 


__________________________________
 Tak.. To może zaczniemy od tego, że chcemy was bardzo, ale to bardzo przeprosić, że znowu musieliście czekać, ale naprawdę zrozumcie, że nie mamy czasu pisać regularnie przez tą cholerną szkołę... Rozdział nie jest długi i za to też przepraszamy....
Drugą sprawą jest to, że nie chcemy więcej sytuacji typu "Usuń bloga, usuń bloga", bo to naprawdę boli, jak również to że zostajemy porównywane do innych osób....
To by było na tyle...

Pozdrawiamy Pysiek z Renią :)

Ps: Nadal mam tylko dwa One shoty, jeśli nie pojawi się ich więcej konkurs się nie odbędzie, chociaż dla tych dwóch osób może coś wymyślimy :)

sobota, 3 maja 2014

Reklama

Zapraszam na bloga, w prawdzie jest dopiero prolog, ale zapowiada się ciekawie :)
http://lovemeagainabouthstory.blogspot.com/


POLECAM TEŻ BLOGI NA KTÓRYCH PISZE MOJA PRZYJACIÓŁKA <3



PS: ROZDZIAŁ JUŻ NIEDŁUGO :) 

niedziela, 27 kwietnia 2014

*KONKURS*

No cześć kochani :D
W sprawie konkursu. Glosowaliście w ankiecie, że chcecie takowy. 
Polega on na napisaniu ONE SHOTA o tematyce związanej z R5 i Raurze z racji tego, że blog jest o nich, ale w stylu dowolnym. Tłumacząc, opowiadanie może być słodkie, sielankowe, wesołe, zabawne albo smutne, przygnębiające, dołujące. To już zależy o czym wam sie lepiej pisze.

Wytypujemy trzy pierwsze miejsca oraz jedno wyróżnienie:

I miejsce- Napisanie One Shota dla wygranej osoby i jeśli osoba będzie chciała to może napisać z nami rozdział.
II miejsce- Dedykacja do 5 rozdziałów i przedpremierowe pokazanie rozdziału :)
III miejsce- Dedykacja i polecenie rozdziału :)

Wygrane One Shoty udostępnimy w zakładce konkursy, oczywiście jeżeli ta osoba się na to zgodzi :) 

Prace wysyłajcie do 15 maja do godziny 19:00 na meila:
renniiaa@gmail.com 

ZACHĘCAMY DO WZIĘCIA UDZIAŁU :) 

POWODZENIA!!! <3 

Pozdrawiamy ciepło Renia i Pysiek :)

piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 83

~Narrator~
Obecnie zegar wybija godzin dwunasta. Od mniej więcej dwóch godzin Riker i Vanessa po śniadaniu bawią się ze swoja córeczką, Ratliff i Rydel urzędują w kuchni starając się zrobić coś na obiad. Mianowicie zamiast zająć się tym czymś co reszta mogłaby zjeść oni woleli zająć się sobą. Swoimi ustami i swoim uczuciem, które z dnia na dzień rosło. Paula, Rocky, Monika i Ryland oblegali kanapę w salonie i grali na Xboxie w Need For Speed'a, a Ross i Laura szykowali się do wizyty u lekarza.
~Ross~
O dwunastej trzydzieści mamy wizytę, a jest dwunasta, a ja stoję pod łazienka i czekam na brunetkę. Nie chcę się spóźnić, po prostu chcę mieć to już za sobą.
- Laura, Kochanie. Proszę pośpiesz się bo się spóźnimy.- krzyknąłem opierając się czołem o drzwi.
- Już idę!- powiedziała i w tym własnie momencie drzwi się otworzyły. - Chodźmy. - złapałem ją za rękę i udaliśmy się do mojego samochodu. Piętnaście minut jazdy i już jesteśmy pod szpitalem.
- Denerwujesz się?- zapytała dziewczyna
- Denerwuję się tym, że się boje. Boje się, że może Ci coś być.- powiedziałem zgodnie z prawdą i pocałowałem Lau w czółko.
- Nie masz czego się bać kochanie. Na pewno jestem zdrowa jak rybka. Twoja rybka. - powiedziała i wtuliła się we mnie. Chwile tak staliśmy przed wejściem, jednak po jakimś czasie postanowiliśmy wejść do budynku. Akurat była nasza kolej. Objęci weszliśmy do gabinetu.
- No więc kto na pierwszy ogień?- zapytał lekarz. Chciałem by to Laura poszła pierwsza, ale dziewczyna się uparła i wygoniła mnie. Lekarz kazał mi ściągnąć koszulkę, po tym jak to uczyniłem spojrzałem na moja ukochaną i dostrzegłem na jej twarzyczce słodziutkie rumieńce i tak bardzo kochany przeze mnie uśmiech. Puściłem jej oczko, a ona wysłała do mnie buziaka. To było słodkie.
- Oprócz paru zadrapań, siniaków i utłuczeń nic panu nie jest. Wszystko wygląda w porządku więc nie będziemy pana przetrzymywać w szpitalu, a poza tym myślę, że pańska dziewczyna otoczy pana wyjątkową opieką. - lekarz wygłosił swój monolog ciesząc się i puszczając mi oczko przy ostatnim zdaniu. Nie powiem, trochę się speszyłem, gdyż od razu na myśl przyszła mi ostatnia noc. Ach cudowna noc. Myślę, że Laurze tak samo, bo bidulka stała się cała czerwoniutka.
- Dziękuję.- Ubrałem koszulkę i poszliśmy za lekarzem. Usiedliśmy przy jego biurku, a on przypisał mi maści na stłuczenia. Widząc speszony wyraz twarzy mojej dziewczyny facet skierował ją do lekarki. Teraz jak sobie myślę to same korzyści. Lau nie będzie czuła się niekomfortowo, a ja będę spokojny, że żaden obcy facet nie obmacuje MOJEJ brunetki.
~Laura~
Po tym jak doktor powiedział, żebym udała się do gabinetu lekarki szczerze się ucieszyłam, a na twarzy Rossa widziałam ulgę. Lekko mnie to rozbawiło, że potrafi być zazdrosny nawet o lekarza. Razem z blondynem siedzieliśmy na krzesełkach w gabinecie i czekaliśmy na kobietę.
- Witam, jestem doktor Megan Limmer i zajmę się dzisiaj tobą. - do gabinetu weszła młoda kobieta ok. 26/27 lat, w czarnej spódnicy z wysokim stanem sięgającej do połowy uda i w białej koszuli zapchanej w kiecke. Do tego na sobie miała biały kitel. Ross patrzył się na jej nogi i nie chciał przestać. Będąc już podminowana szturchnęłam blondyna w ramię. Kurczę i kto tu o kogo ma być zazdrosny? On o mnie czy bardziej ja o niego?! Ygh..
- No co?!- zapytał patrząc na mnie z wyrzutem.
- Jajo, albo przestaniesz się na nią gapić, albo z tą wyjdziesz, a ja się nie odezwę.- szepnęłam mu do ucha ze złością
- Czyżbyś była zazdrosna?
- Heh, ja? Jaja sobie chyba robisz! - odpowiedziałam z kpiną w głosie.
- No to w takim razie nie przestane się patrzeć.
- W takim razie stąd wyjdziesz.
- Może ja nie chcę wychodzić?
- Przepraszam. Czy mój chłopak mógłby wyjść z gabinetu? Podczas badania czułabym się skrępowana jego obecnością tutaj. - te słowa skierowałam do kobiety, a Rossowi zaś posłałam zwycięski uśmiech. Doktorka pokazała drogę do wyjścia blondynowi, a ten zdążył szepnąć mi jeszcze na ucho słowa : " Policzymy się w domy KOTUNIU".
- Doktor Limmer wróciła do mnie i rozpoczęłyśmy badania. Na początku ogólne typu: czy nie mam jakiś obrażeń, waga, akcja serca itd. Ostatnim badaniem było USG, coś czego bałam się najgorzej. Dwadzieścia minut później było już po wszystkim, teraz pozostało czekać tylko na wyniki.
- Powiem tak. Nic Ci poważnego nie dolega, ale myślę, że powinnaś się oszczędzać teraz i unikać sexu przez jakiś czas. Tak dla twojego dobra. Po tym nieszczęsnym zdarzeniu masz podrażnioną macicę i jeśli nie dasz jej się całkowicie zagoić to później przy stosunku będzie doskwierał Ci lekki ból i dyskomfort. krótko mówiąc nie będziesz miała dużej przyjemności ze współżycia.
- Dobrze rozumiem. Dziękuję bardzo. - powiedziałam i wyszłam z gabinetu. Od razu zaatakował mnie zdenerwowany Ross.
- I jak? Nic Ci nie jest? Wszystko ok? Co Ci powiedziała? - zasypywał mnie pytaniami trzymając za ramiona.
- Spokojnie, nic mi nie jest. Tylko przez pewien czas, będziesz pościć kochanie. - powiedziałam i z rozbawieniem "pipnęłam"go w nosek.
- Nie rozumiem.
- Przez Taylora.... mam..., mam, ten noooo.. podrażniony na-rząd i doktorka kazała unikać wiesz... sexu. - jak Megan mogła mówić to z takim spokojem? Ja się strasznie krępowałam wyznając to blondynowi.
- Myszko nie masz się czego wstydzić i rozumiem to.- uśmiechną się, ale uśmiech po chwili znikł z jego ust.- Ale nic ci wczoraj nie uszkodziłem bardziej prawda?- zapytał wystraszony.
- Nieeee! Wszystko jest ok.- pocałowałam go i objęci wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do autka.
- Jestem padnięta, więc... Kierunek: Dom! - powiedziałam zapinając pas i opierając głowę o to takie podparcie nad fotelem.
- Tak jest kochanie. - Ross wymruczał mi to tuż przy ustach i pocałował mnie. Po pocałunku pełnym uczuć ruszyliśmy w drogę do domu.
~ Narrator~
Po tym jak Nessa razem z Rikerem uśpili Rachel zbiegli po schodach i udali się prosto do salonu gdzie siedzieli wszyscy.
- Dziewczyny no to co? Jazda do mojego pokoju idziemy szykować mój wieczór panieński.- odezwała się Vanessa z entuzjazmem.
- Chłopcy, a my zostajemy tu! - krzyknął Riker.  Rocky, Ell i Ryland przytaknęli bratu.
- A nie czekacie na Rossa i Laure?- zapytała Stormie. - A Van i jeśli tylko chcesz mogę się dzisiaj zająć moją wnuczkę. Chcę, żebyś miała prawdziwy wieczór panieński.- kobieta uśmiechnęła się i puściła przyszłej synowej oczko.
- Mamooo! Vanesska będzie spokojna. Prawda kochanie? - blondyn popatrzył wyczekująco na narzeczoną.
- Taaaa.. Oczywiście Rikusiu!- brunetka wypowiedziała te słowa piskliwym głosikiem, cmoknęła basistę  w policzek i niczym struś pędziwiatr pognała na górę.
- Czy powinienem się martwić?- zapytał Riker
- Czym powinieneś się martwić?- zapytali razem Ross z Laurą, którzy właśnie weszli do salonu trzymając się za ręce.
- Bracie, Van chce mieć prawdziwy wieczór panieński... a wiesz co jest na takim wieczorze?- blondyn z przerażeniem w oczach zapytał młodszego brata
- No stri...
- A! Nie kończ tego proszę!- krzyknął młody tatuś
- Uuuuuu, już nie mogę się doczekać!- krzyknęła Laura i w podskokach radości pobiegła do pokoju jej siostry.
- Laura! Co to ma być?- krzyknął Ross i już chciał iść za brunetką.
- Też Cie kocham Rossiu! - ma tym skończyła się cała konwersacja.
~ Laura~
Ja, Van, Delly, Paula i Monika siedziałyśmy w pokoju mojej siostry i planowałyśmy zabrać się za planowanie wieczoru panieńskiego.
- Dobra więc co planujecie?- zapytałam z podekscytowaniem.
- Zabawę Lau, zabawę. Nie no, a tak na serio to myślałam o czymś ostrym. No wiesz Van skoro to ostatnie dni twojej wolności.-  powiedziała Rydel dwukrotnie poruszając brwiami.
- To znaczy, że myślicie o tym samym co ja?- zapytała Paula, a my wszystkie przytaknęłyśmy.
- To ja idę dzwonić.- powiedziała Vanessa i weszła do łazienki, a my dokończyłyśmy omawiać detale typu przekąsi i w ogóle... Po około piętnastu minutach rozmowy Van wyszła z wielkim bananem na buźce.
- Załatwiłaś?- zapytałam
- Załatwiłam nawet dwóch w mega skąpych strojach. Laski, a teraz idźcie się szykować. O !9 widze was w słodkich ciuszkach. - powiedziała i zaśmiała się jak czarownica pocierając dłonie o siebie. Serio czasem się jej boję!
~Ross~
Dobra chłopcy, a my co robimy?- zapytałem
- Ja w sumie bym poszedł do klubu. Bo jeśli laski mają mieć tutaj panieński, a my mielibyśmy mieć tu kawalerski to wątpię, żeby to wypaliło. Wtedy ani one ani my się dobrze bawić nie będziemy!- wow! Ellington wykazał się swoją mądrością.
- Jasne, to znaczy, że jedziemy do klubu? Trzeba znaleźć jakiś taki lepszy.- do rozmowy dołączył się Rocky i Ryland.
- Trzy ulice dalej otworzyli właśnie nowy klub. Jeśli jest nowy to na pewno na początku jego działalności są świetne imprezy. więc myślę,że tam się możemy udać. Wystarczy tylko lożę wynająć. - narzuciłem towarzyszom swój pomysł, a oni ochotniczo go przyjęli.
- No to ja idę to załatwić.- powiedział Riker i wyszedł z salonu by spokojnie porozmawiać. Po chwili przyszedł ucieszony i powiedział
- No to idźcie się szykować! Jest !7:30, a na !9 mamy wszystko zarezerwowane. Jak powiedział, tak zrobiliśmy...
~Narrator~
W domu Lynchów było istne pobojowisko. Ubrania walały się wszędzie bo dziewczyny nie wiedziały w co się ubrać, a chłopcy biegali za swoją partnerką i ciągle mówili "Dobrze Wyglądam?", " Popraw mi kołnierzyk", "Nie musisz być zazdrosna"... było tego znacznie więcej więc płeć piękną powoli zaczęło to denerwować, ale zniosły to cierpliwie. Podtrzymywała je myśl "Do !9 jeszcze tylko pół godziny. Wytrzymam, prawda?"
~Pół godziny później~
- Tak chłopcy będziemy grzeczne, nie martwcie się. Kochamy was!- dziewczyny krzyknęły do swoich miłości, które właśnie wsiadały do auta najstarszego z braci.
Przyjaciółki kiedy miały już pewność, że chłopcy odjechali zamknęły drzwi i odezwała się Laura
- Dobra teren czysty! Zrzucamy szlafroki panienki. - jak powiedziała tak zrobiły. Każda dziewczyna ubrana była w króciutką halkę z czerwonej koronki, a żeby już totalnie podkreślić swój ubiór to pod koronkową halkę ubrały czarną bieliznę. Widząc siebie, każda zagwizdała z podziwu.
- Dobra to teraz idź Paula otwórz tylne drzwi dla zabaweczek niegrzecznych dziewczynek!- krzyknęła Rydel śmiejąc się przy tym jak głupia. Dziewczyny przez całą noc miały dom tylko dla siebie gdyż rodzice Lymchów razem z Rachel poszli do domu Marano. Po chwili do salonu z powrotem weszła Paula z dwoma wysokimi i dobrze zbudowanymi szatynami.
-Oooj będzie się działo.- taka myśl przeszła przez głowę każdej po kolei na widok panów, którzy swoją drogą także ślinili się na widok panienek.
-Widzę, że panienki się przygotowały bardzo dobrze.- odezwał się jeden z mężczyzn - Dzisiaj ja nazywam się dla was Eric i mam 23 lata, a mój kolega Stanley ma 20 lat. Teraz proszę powiedzieć, która z was obchodzi ostatnie dni wolności?
- Ta tutaj!- powiedziała Rydel i wypchnęła Van przed szereg.
-Wspaniale. Wiec rozsiądźcie się wygodnie, bo porwiemy was w krainę Sexlandii <ahahahah xD nasza wyobraźnia nas przeraża xd - od aut.> 
-Zapowiada się ciekawie.- powiedziała zmysłowym tonem Laura
- Uwierz ślicznotko, że tak będzie.- powiedział Stanley i puścił brunetce oczko oraz piękny uśmiech.
- Hej Lau, bo Ross będzie zazdrosny.- zaśmiała się Monika
- Czego Ross nie wie to go nie zaboli.- brunetka zaśmiała się i usiadła na kanapie razem z towarzyszkami i patrzyła jak striptizerzy się przygotowują.
Pięć minut później panowie rozłożyli swój sprzęt. Każdej z dziewczyn wręczyli do rączek czarny bicz i różowe kajdanki. Dziewczyny, które wygodnie się rozsiadły i dzielnie dzierżawiły swój ekwipunek obserwowały jak mężczyźni zaczynają zmysłowo tańczyć przed nimi. Zdzierali z siebie garnitury, warstwa po warstwie. Pozostali już w samych spodniach ukazując swoje pięknie wyrzeźbione sześciopaki na brzuszku. Stanęli przy dziewczynach i pozwolili się im dotykać. Każda skorzystała z okazji i pomacała panów po torsie. "Jak szaleć, to szaleć."- wszystkim przechodziła na myśl ta idea.  Dokładnie już po chwili Eric i Stanley byli w samych czerwonych stringach i z muszką na szyi.
Dwudziestotrzy latek nagle porwał Vanessę w swoje ramiona i posadził ją na krześle, po czym razem ze swoim partnerem zaczęli się o nią ocierać. Wtedy dziewczyna wstała i użyła swoich zabawek. złapała za rękę Erica i przykuła go kajdankami do krzesła po czym wzięła bicz i lekko okładała mężczyznę po tyłku. Do całej zabawy dołączyła jeszcze Laura i Rydel tylko, że dziewczyny zajęły się Stanley'em, a Paula i Monika nagrywały całe zdarzenie. Kiedy chłopcu wyswobodzili się z kajdanek stanęli na stole i wykonywali erotyczne ruchy, a panny wciskały im dolary za gumki od ich skąpych majteczek. Cała zabawa została przerwana przez chłopców, niczego nie świadomi dumnie weszli do salonu z tekstem;
- Sory, że przeszkadzamy, już sie zmywamy. Zapomnieliśmy tylko dokumentów.- powiedział Ross, jednak mina mu zrzedła gdy zobaczył swoją dziewczynę i jej przyjaciółki w czerwonej koronkowej halce i czarnej bieliźnie, a do tego zabawiającą się z dwoma innymi facetami. - RIKEEEEEEEEERRRRR!!!!! - wydarł się ze złością.


____________
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ
Omg nareszcie go skończyłyśmy! Najmocniej przepraszamy, że tak długo musieliście czekać, ale sami wiecie jak jest. Renia jest w 1 klasie technikum i ma dużo obowiązków, z resztą ja również, a do tego mamy też życie prywatne. Błagam zrozumcie. Obiecujemy, że jak tylko skończy się to piekło jakim jest rok szkolny rozdziały będą pojawiały się często ;)
A teraz pytanko : Jak myślicie co zrobią chłopcy? Jak dziewczyny będą się tłumaczyć i czy w ogóle będą?
Zapraszamy abyście swoje przypuszczenia pisali w komentarzach, naprawdę się nie pogniewamy ;)
Czekamy na szczere opinie!
Trzymajcie się ciepło.
Pysiek i Renia :D

sobota, 19 kwietnia 2014

****

Kolorowych jajeczek,
rozczochranych owieczek,
rozkicanych króliczków,
pyszności w koszyczku,
a przede wszystkim
mokrego ubrania
w dniu wielkiego lania!

Pysiek z Renią <3